_DSC1696_20150105_061641

23 Wrz Pięć powodów, dla których zakochaliśmy się w Hanoi

Wysiadając z samolotu w Hanoi nie mieliśmy wobec tego miasta żadnych większych oczekiwań. Wyobrażaliśmy sobie urbanistyczny moloch, zatłoczony i szary. Tymczasem po kilku dniach wyjeżdżaliśmy stamtąd całkowicie zauroczeni i pewni, że jeszcze do Hanoi wrócimy! Oto 5 powodów, dla których zakochaliśmy się w Hanoi:

1. Old Quarter. Piękne, nieco podniszczone, postkolonialne kamienice oplecione typowymi dla azjatyckich metropolii nawisami kabli. Drzewa, które konarami wrastają w chodniki i budynki tworząc z nimi jeden organizm, przez co ulice wyglądają trochę jak zaczarowany miejski las. A cała ta magiczna sceneria tętni życiem w tysiącach ulicznych herbaciarni, chodnikowych restauracyjek, kramików i warsztatów. Dla nas Hanoi jest po prostu ładne!

_DSC1243_20150103_084013_DSC1212_20150103_075755_DSC1257_20150103_092537_DSC1135_20150103_054836_DSC1643_20150105_051633_DSC1634_20150105_050344_DSC1658_20150105_053343

2.Zieleń i przestrzeń – coś, czego bardzo brakowało nam w Sajgonie. Ogromne parki, skwery i place, na których mieszkańcy Hanoi spacerują, grają w piłkę, tańczą lub ćwiczą tai chi. Można odpocząć lub po prostu popatrzeć na zieleń lub na jezioro (a tych w całym Hanoi jest podobno aż 110).

_DSC1292_20150103_101308_DSC1300_20150103_101543_DSC1312_20150103_104418_DSC1335_20150103_145537_DSC1149_20150103_061531_DSC1768_20150105_081637

3. Mototaksówki! W Hanoi po raz pierwszy odważyliśmy się skorzystać z tej formy transportu i okazało się, że jest super! Pierwszy kurs był zwłaszcza na początku lekko przerażający, ale naprawdę szybko nauczyliśmy się ufać naszym kierowcom. Mimo pozornego chaosu, ruch uliczny w Hanoi (jeszcze bardziej wariacki niż w Sajgonie) to raczej dobrze funkcjonujący mechanizm – każdy dokładnie wie, na ile centymetrów można się zbliżyć do innego uczestnika ruchu, żeby uniknąć katastrofy ; ) No i w dodatku jest to opcja całkiem przyjazna dla budżetu – za kurs nigdy nie płaciliśmy więcej niż około 12 zł (braliśmy we dwójkę jeden skuter z kierowcą). A poza tym, gdzieś przeczytaliśmy, że jazda mototaksówką w Hanoi to ekstremalna przygoda dla wyjątkowych śmiałków, więc mamy + 100 do fejmu : )

_DSC1664_20150105_055713_DSC1671_20150105_060302_DSC1674_20150105_060348_DSC1677_20150105_060426

4. Świątynie – czasami wystarczy wejść w bramę, odejść dwa kroki od głównej ulicy, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Z pachnącego kadzidłem półmroku wyłaniają się fantastyczne postaci bóstw o niebieskich twarzach, smoków, feniksów lub stworzeń tak obcych, że nie potrafimy nawet znaleźć dla nich nazwy. W takich momentach uświadamiamy sobie, jak bardzo nic nie wiemy, jak bardzo powierzchowny jest nasz kontakt z tym innym światem. Jaka historia stoi za obrazami, na które patrzymy, jakie baśnie, opowieści i mity, które dla ludzi, którzy tu żyją są tak samo bliskie i oczywiste jak dla nas pierwsza gwiazdka w wigilijną noc? Ale po chwili, kiedy się odwracamy i trafiamy na życzliwy uśmiech pani, która pod przyświątynną fontanną korzysta z odrobiny chłodu, mamy nadzieję, że są rzeczy silniejsze od dzielących nas różnic i niewiedzy.

_DSC1089_20150102_064408_DSC1204_20150103_075259_DSC1723_20150105_064713

5. Green Street Hotel, w którym się zatrzymaliśmy . Niezwykłe, urzekająco gościnne miejsce z najbardziej serdeczną obsługą jaką można sobie wyobrazić. Jest świetnie zlokalizowany – w sercu starej dzielnicy, 5 minut spacerem od jeziora Hoan Kiem i Teatru Lalek. Do dyspozycji gości jest bezpłatna beczka świeżego lokalnego piwa bia hoi. W cenie noclegu jest śniadanie, do którego serwują jedną z najlepszych kaw, jakie piliśmy w Wietnamie (a tam właściwie wszędzie jest dobra kawa, więc to naprawdę osiągnięcie). Cała ekipa jest życzliwa, uśmiechnięta i pomocna w absolutnie szczery i naturalny sposób. Nad wszystkim czuwa menadżer Ian – facet, który zrywał się w nocy, żeby nalać nam piwa (bo jesteśmy gośćmi i nie wypada, żebyśmy robili to sami), dbał o absolutnie wszystko, co wiązało się z naszą wygodą i polecił świetne miejsce na bun czę, Kiedy żegnając się tuż przed odjazdem autobusu, zostawiliśmy mu napiwek, żeby choć trochę podziękować za jego pracę, przeprosił nas na chwilę i w sklepie obok kupił dla nas prowiant na drogę. Jeśli wrócimy kiedyś do Hanoi – na pewno wrócimy też do Green Street Hotel.

Praktycznie:

♥ Z lotniska do centrum miasta najtaniej dostać się autobusem nr 17, który odjeżdża spod terminalu przylotów. Podróż trwa około godziny, bilety kupuje się w autobusie, kosztują 9000 dongów, czyli ok 1,50 zł.

♥ 15 – 20 minutowy kurs mototaksówką kosztuje około 12 zł ((braliśmy we dwójkę jeden skuter z kierowcą).

♥ Bilet do Teatru Lalek na Wodzie  – 100 000 dongów, czyli ok 16,50 zł.

♥ Green Street Hotel – adres: 21 Mã Mây, Hàng Buồm, Hoàn Kiếm, Hà Nội, Wietnam; telefon:+84 4 3828 0195.

Podobał Ci się ten tekst, znalazłeś w nim przydatne informacje? Daj nam lajka i podziel się ze znajomymi – będzie nam bardzo miło! Chcesz o coś zapytać, pogadać, albo napisać, że pięknie wyglądamy na zdjęciach 😜? Czekamy w komentarzach!
 

Może Cię też zainteresuje:

4 Comments
  • Natalia
    Posted at 21:33h, 25 listopada Odpowiedz

    Bardzo ładne zdjęcia! W styczniu przeprowadzam się do Hanoi i nie miałam pojęcia, że jest tam aż tyle zieleni! Dlatego też cieszę się, że tutaj trafiłam. Jestem pozytywnie zaskoczona 🙂

    • Państwo na walizkach
      Posted at 20:15h, 08 grudnia Odpowiedz

      Dzięki za dobre słowo ; ) przepraszam, że z takim opóźnieniem, ale ostatnio mamy zdecydowanie za dużo pracy ; ) Hanoi jest wspaniałe z wielu powodów, zazdrościmy przeprowadzki : ) Czym będziesz się zajmować w Wietnamie?

  • Kasia
    Posted at 18:43h, 29 grudnia Odpowiedz

    Przepiękne zdjęcia i bardzo miło czytać u Was o Wietnamie. Dziękuje za praktyczne informacje. Pozdrawiam serdecznie

    • Państwo na walizkach
      Posted at 20:30h, 29 grudnia Odpowiedz

      Wielkie dzięki, strasznie miło jest usłyszeć coś takiego – od razu ma się ochotę pisać więcej. A Wietnam jest niezwykły, tylko trzeba strasznie uważać, żeby nie zgubić tam serca : ) Bo wtedy, to wiesz, trzeba wracać i wracać ; )

Post A Comment