_dsc7745_20140519_151955

19 Lis Co robić w Porto, kiedy pada deszcz?

Co robić w Porto, kiedy pada deszcz? Uciec do Lizbony ; ) Tak właśnie pomyśleliśmy, kiedy wysiedliśmy z autobusu a tam zamiast słońca i bryzy znad Atlantyku przywitał nas deszcz i wiatr. Ale jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia, więc szybciutko wytłumaczyliśmy sobie, że pociśniemy w tych zimnych strugach do hostelu, zostawimy plecaki, a w tym czasie pogoda się zreflektuje i uprzejmie dostosuje do naszych planów. A tymczasem – szok i niedowierzanie – jak tylko wychynęliśmy znowu na zewnątrz, okazało się, że jak lało, tak leje. Cóż było robić, po przeciwnej stronie ulicy kupiliśmy dwa najtańsze płaszcze przeciwdeszczowe i ruszyliśmy znaleźć jakieś śniadanie. Nie były to najbardziej sprzyjające warunki, żeby szukać najlepszej miejscówki w mieście, więc po prostu weszliśmy do pierwszej knajpki, która w menu miała francesihnę, czyli najbardziej charakterystyczne danie z Porto. Francesihna oznacza dosłownie „mała Francuzeczka” i jest kanapką dla faceta z dużym apetytem – między dwoma tostowanymi kromkami chleba znajdziecie, plastry szynki, stek i kiełbasę. Całość jest zapieczona z dużą ilością sera i zanurzona w gęstym pieczeniowym sosie z dodatkiem porto.  Brzmi dobrze? Też nam się tak wydawało, ale to, co trafiło na nasz stół smakowało, jakby pan kucharz zaopatrzył się na wyprzedaży w duży worek cudów z proszku oraz piękny blok szynki-z-nikt-nie-wie-czego-ale-na-pewno-nie-z-mięsa i z tego wyczarował naszą kanapeczkę. W dodatku namokło to wszystko jak nieszczęście i prezentowało się, jak poniżej, a uwierzcie nam, wyglądało lepiej niż smakowało:

_dsc7497_20140519_125354

W tej sytuacji musieliśmy wymyślić coś, żeby nasz dalszy pobyt w Porto zatarł to przykre wrażenie. Nadal nie zapowiadało się na to, że zrealizujemy swój pierwotny plan, czyli włóczenie kolorowymi uliczkami z kieliszkiem porto w dłoni i objadanie się rybami i owocami morza w pobliskich nadmorskich wioseczkach, ale to nie znaczy że nie może być fajnie!  No i nad resztkami tej nieszczęsnej francesihny ułożyliśmy program, który szczerze polecamy każdemu, kto trafi w Porto na taką niewspółpracującą pogodę, jak my.  No więc, co robić w Porto, gdy pada i wieje?

♥ Zafunduj sobie wycieczkę po składach porto:

_dsc7727_20140519_150531

No przecież! Porto, czyli wzmocnione winnym spirytusem wino z winogron dojrzewających w dolinie rzeki Douro, to jeden z najsłynniejszych trunków świata. I jak się dobrze zastanowić, jest idealne właśnie na takie wietrzne, zimne dni – mocne, gęste i ciężkie. Wystarczy przejść na drugą stronę rzeki, żeby znaleźć się w Vila Nova de Gaia, gdzie znajdują się piwnice i składy najsłynniejszych wytwórni porto – Calém, Sandeman, Graham czy Offley. W każdej z nich, w cenie od 4 do 40 euro, możecie wykupić zwiedzanie z przewodnikiem i oczywiście degustacją.

_dsc7636_20140519_141647_dsc7768_20140519_155348

♥ Idźcie na kawę albo popołudniową herbatę do Majestic Cafe – od momentu, kiedy odźwierny otworzy Wam drzwi, poczujecie się, jakbyście przenieśli się w czasie o jakies 100 lat. W pięknym wnętrzu w stylu Belle Époque, przy dyskretnych dźwiękach pianina, zjecie pysznego francuskiego tosta albo tradycyjny angielski podwieczorek.

♥ Wpadnijcie na zakupy do któregoś ze starych kolonialnych sklepików działających od początku ubiegłego wieku np. do A Perola do Bolhao.

_dsc7801_20140519_173339

♥ Koniecznie odwiedźcie jedną z najpiękniejszych księgarni na świecie, czyli Livraria Lello. Zakochacie się, zwłaszcza, jeśli jesteście molami książkowymi i po cichu marzycie, że któregoś poranka odwiedzi was sowa z zaproszeniem do Hogwartu. Zresztą Joan Rowling mieszkała w Porto przez 10 lat i podobno była w Lello częstym gościem.

_dsc7970_20140520_091350_dsc7967_20140520_091306

Zauważyliście, że na podłodze są nawet szyny do wagoników z książkami?

_dsc7855_20140520_090234_dsc7910_20140520_090641Ze zwiedzaniem Lello na przestrzeni lat bywało różnie – bo jednak przede wszystkim jest to księgarnia, a nie teleport na peron 9 3/4 . Były okresy, kiedy można było robić zdjęcia bez ograniczeń, doprowadzając pewnie do szału pracowników księgarni i normalnych klientów, był czas kiedy fotografowanie wewnątrz było całkowicie zakazane. My trafiliśmy prawdopodobnie na najlepszy moment, kiedy zdjęcia można było robić wyłącznie na godzinę przed otwarciem, dzięki czemu przez dłuższą chwilę mieliśmy to miejsce tylko dla siebie – nie licząc sprzątającej Pani, która nie zważając na nasze podekscytowanie, pojawiała się nam w kadrze z odkurzaczem lub mopem. Wiadomo, porządek musi być, bez względu na to, kto akurat przylazł wdzięczyć się na schodach : )

_dsc7859_20140520_090311_dsc8010_20140520_091835kopia

W tej chwili, żeby wejść do księgarni trzeba kupić bilet za 3 euro, ale kwota ta zostanie odliczona, jeśli zdecydujecie się kupić jakąś książkę.

Ta księgarnia to nasz osobisty hit w Porto i jedno z najbardziej magicznych miejsc, w jakich byliśmy w ogóle.

♥ Jak już wypijecie całe porto, zjecie podwieczorek, zrobicie zakupy i przejrzycie wszystkie książki w księgarni, to może pogoda się nad Wami zlituje i da się wykonać jakiś szybki spacerek. A bardzo warto, bo Porto ma wyjątkowo malowniczą starówkę, ze stromymi jak w San Franciscko uliczkami:

_dsc7797_20140519_172635_dsc7733_20140519_151218_dsc8036_20140520_112005

♥ Jak przystało na Miasto Mostów, są też mosty : ) Najbardziej charakterystyczny jest Dom Luis, którym zapewne będziecie przechodzić w drodze do wytwórni i  składów porto. Zaprojektował go uczeń Gustawa Eiffla – architekt Teofilo Seyrig. I jak we wszystkich konstrukcjach, w których maczał palce Pan Eiffel, jest w tym moście coś wyjątkowego. Bardziej romantyczna część naszej dwójki, czyli Pan Inżynier (dla którego jednym z najpiękniejszych widoków na świecie jest plac budowy z dźwigami i koparkami w świetle księżyca) uważa, że to dusza. Jako istota z natury bardziej przyziemna, na temat duszy się nie wypowiadam, ale bez wątpienia te koronkowo-stalowe mosty, wieże i windy udowadniają, że inżynieria bywa też czasami prawdziwą sztuką. A pod zaprojektowaną przez Eiffla pocztą w Sajgonie, nawet mi przytrafiła się romantyczna refleksja ; )

_dsc7612_20140519_140830_dsc7726_20140519_150417_dsc7739_20140519_151538_dsc7507_20140519_132627

♥ No i oczywiście skorzystajcie z szansy powłóczenia się uliczką, uważaną za jedną z najładniejszych na świecie, czyli Cais de Ribeira, która, jak cała  panoramę Porto nieźle wygląda też z  przeciwległego brzegu rzeki:

_dsc7513_20140519_132753 _dsc7536_20140519_133329 _dsc7573_20140519_135400 _dsc7574_20140519_135439_dsc7613_20140519_140845 _dsc7624_20140519_141221_dsc7640_20140519_141841

♥ Nawet jeśli nie planujecie wyjeżdżać z Porto pociągiem, zajrzyjcie na dworzec São Bento ze wspaniałymi biało-błękitnymi mozaikami azulejos:

_dsc7783_20140519_171506page-a

No dobra, a teraz przyszła pora na chwilę prawdy : ) Po realizacji całego powyższego programu przebukowaliśmy bilety na wcześniejszy autobus i zwialiśmy z powrotem do Lizbony. Cała operacja, od momentu wejścia na dworzec, gdzie jakoś same nas nogi zaniosły, do wejścia do autobusu nie trwała nawet pół godziny. W tym czasie sprawdziliśmy rozkład jazdy, wymieniliśmy bilety, Wojtek pobiegł po nasze plecaki, i odtańczyliśmy spontaniczny taniec radości pod tytułem „Wracamy do Lizbony, wracamy do Lizbony!” W której, jak się okazało,  też padał deszcz, ale nie przeszkadzało nam to ani trochę, bo miłość jest ślepa, a my byliśmy już w Lizbonie na całego zakochani ; )  Ale zamierzamy dać Porto jeszcze jedną szansę, bo z całą pewnością na to zasługuje, i czujemy, że w bardziej sprzyjających warunkach możemy się bardzo polubić : )

Praktycznie

♥ do Porto przyjechaliśmy z Lizbony autobusem firmy Rede Expressos. Bilet na autobus jest kilkanaście euro tańszy o kolejowego, a sama podróż trwa tylko pół godziny dłużej. Autobusy są wygodne, na pokładzie można korzystać z wi-fi. Jeśli potrzebujecie więcej informacji jak dojechać do Porto, zajrzyjcie na stronę Infolizbona.pl

♥ zatrzymaliśmy się w Tattva Design Hostel Polecamy! Świetna lokalizacja, dobre śniadania, bardzo fajny wystrój i miła obsługa. Ponieważ na miejscu okazało się, że zarezerwowany przez nas pokój dostał pomyłkowo ktoś inny, zaproponowano nam nocleg w ogromnym dwupiętrowym apartamencie w budynku obok. Nie narzekaliśmy ; )

♥ Mnóstwo informacji na temat Porto (a właściwie całej Portugalii) znajdziecie na blogu Kuchnia nad Atlantykiem,  na który przed naszym wyjazdem zaglądaliśmy bardzo często.

Podobał Ci się ten tekst, znalazłeś w nim przydatne informacje? Daj nam lajka i podziel się ze znajomymi – będzie nam bardzo miło! Chcesz o coś zapytać, pogadać, albo napisać, że pięknie wyglądamy na zdjęciach 😜? Czekamy w komentarzach!

 

 

Może Cię też zainteresuje:

No Comments

Post A Comment