DSC_8439-02

15 Paź 7 rzeczy, które warto zrobić, wypić i zjeść w Bogocie

Jakbyśmy nie kombinowali, miejskie z nas szczury ; ) Super jest na jakiś czas uciec na dziką plażę albo  pomieszkać na skraju dżungli, zasypiać słuchając żab i cykad, a za budzik mieć ptaki i wyjce. Ale za każdym razem, kiedy wjeżdżamy do dużego miasta, czujemy dreszczyk emocji. To morze możliwości,  historia zapisana w budynkach, ruch, gwar, ludzie spieszący się gdzieś w swoich, nieznanych nam sprawach, albo przeciwnie czekający na przyjaciół na skrzyżowaniach ulic czy przed ulubioną kawiarnią, studenci  wylegujący się w parkach, wkurzeni kierowcy, którzy utknęli  w korkach i pary randkujące pod najbardziej znanymi pomnikami w mieście. I to poczucie, ze wszystko jest na wyciągnięcie ręki – restauracje, muzea, koncerty i przede wszystkim ta cała wibrująca ludzka energia, kompletnie inna dla każdego miasta.

A Bogota jest bardzo energetycznym miastem – jak w każdej stolicy sporo się tu dzieje, klimat jest nieco hipstersko-studencki, ale każdy znajdzie tu coś dla siebie.  Mamy dla Was subiektywną listę,  rzeczy, których warto spróbować w Bogocie. Czy kogokolwiek, kto nas zna dziwi, że większość jest do zjedzenia albo wypicia?

1. Kup szmaragdy na czarnym rynku – no dobra, chociaż sobie pooglądaj i trochę się potarguj. Kolumbia słynie z wydobywania najcenniejszych i najpiękniejszych szmaragdów na świecie. W Bogocie możesz kupić je ot, tak – na ulicy. Niedaleko Parku Santander, na tyłach Museo  del Oro, spacerują zwyczajnie ubrani faceci.  W rękach trzymają złożone kartki papieru, a w nich – zielone kamyki. Jeśli klient wygląda poważnie, skądś pojawiają się lupa i kieszonkowa waga.  Wiadomo, oczywiście, że zakup szlachetnych kamieni na ulicy może się zakończyć nabyciem bardzo drogiego szkła, więc jeśli naprawdę chcecie kupować biżuterię, a nie jesteście dyplomowanymi jubilerami, to idźcie raczej do tradycyjnego sklepu, których w Bogocie pełno.  Ale dla poczucia lokalnego kolorytu warto zobaczyć jak wygląda taki pokątny handelek klejnotami.  Zdjęcia nie ma, bo na widok aparatu sprzedawcy robili się nagle bardzo dyskretni ; )

2. Idź do muzeum! Serio, warto wykorzystać to, że w Bogocie jest duża oferta bezpłatnych muzeów. Bardzo fajne jest Muzeum Botero, w którym oprócz dużej ilości obrazów i rzeźb tego wciąż żyjącego artysty, znajdziecie też prace Picassa, Chagalla i wielu innych. Wszystko za całkowitą darmoszkę! Tuż obok znajduje się rewelacyjna wystawa fotografii Henriego Cartier-Bressona i Muzeum Pieniądza – też bezpłatne.

DSC_7077-01

Tak wygląda wariacja streetartowego malarza na temat Boterowskiej interpretacji Mona Lisy. Uwielbiamy!

Oprócz tego warto pójść do Muzeum Złota  (Museo del Oro) – za darmo wejdziecie w niedzielę, w pozostałe dni  wstęp kosztuje 4000 pesos, czyli niecałe 5 zł.

3. Obejrzyj słynne bogotańskie graffiti – interesujące murale znajdziecie prawie w całym mieście, ale szczególnie dużo jest ich w turystycznej dzielnicy La Candelaria – wiele z nich to efekt pomysłu władz miasta z na rozprawienie się z wandalami. Okazało się, że chociaż czyste, świeżo pomalowane ściany kuszą, żeby nabazgrać na nich coś brzydkiego, to te same ściany, oddane do ozdobienia miejscowym artystom budzą lokalną dumę i szacunek. Z czasem zaczęto zapraszać do współpracy również artystów z poza Bogoty i Kolumbii, a dzisiaj, szlakiem najsłynniejszych murali oprowadza się wycieczki:

DSC_8427-01DSC_8407-01DSC_8332-01

DSC_8334-01

DSC_8413-01

DSC_8428-01

DSC_8336-01

4. Odwiedź największy w Bogocie targ Paloquemao – jeśli jesteś owocożercą z zamiłowaniem do eksperymentów i niespodzianek, trafisz do raju. Setki gatunków owoców, w dużej części takich, których do tej pory nie widziałeś na oczy, więc największą frajdą jest kupowanie wszystkiego po trochu i próbowanie, aż do wypęku. Chociaż warto sobie zostawić trochę miejsca na coś bardziej konkretnego, bo na Paloquemao karmią też nieźle w porze obiadowej. To miejsce to absolutny must do w Bogocie, nas zachwyciło tak bardzo, że poświęciliśmy mu osobny post.

DSC_9332-01

DSC_9352-01

DSC_9320-01

5. Napij się chichy – jeśli właśnie lekko Was wstrząsnęło, bo chichę kojarzycie z programów podróżniczych, w których stare i doświadczone oraz młode i powabne Indianki, najpierw długo coś przeżuwają, potem wypluwają, a na koniec wszyscy to piją z jednej miski – to trochę macie rację, a trochę nie.

Macie racje, bo chicha, której możecie spróbować w Bogocie to ten sam tradycyjny napój z fermentowanej kukurydzy, ale proces fermentacji przeprowadzono bez udziału ludzkich płynów ustrojowych ; )

Wygląda na to, że chicha – klasyczna albo z dodatkiem owoców jest w tej chwili jednym z modniejszych napitków w Bogocie – na ulicach można zobaczyć sporo osób popijających z płaskich buteleczek schowanych w papierowe torebki. Całkiem jest to niezłe – kwaskowate i orzeźwiające, z niewielką zawartością alkoholu.  Średniej wielkości butelka napełniana na świeżo ze sporego baniaka kosztuje ok. 3500 pesos.

Oczywiście, jeśli traficie na tereny którejś z kolumbijskich społeczności indiańskich, możecie zostać poczęstowani chichą przygotowaną w bardziej tradycyjny sposób i warto pamiętać, że dla Indian dzielenie się śliną używaną w fermentacji ma wymiar duchowy – jest dawaniem „części siebie”.  Jeśli chcecie grzecznie się wykręcić od takiego poczęstunku, nie urażając gospodarzy, najlepiej zasłonić się niedyspozycją żołądkową.

DSC_8452-01

DSC_8445-01

A tradycyjnie chichę pije się z takich czarek:

DSC_8328-01

6. Spróbuj chuculi – to kolejna pozycja z repertuaru na nowo odkrywanego indiańskiego dziedzictwa Bardzo energetyczny napój przyrządzany z kilku – kilkunastu rodzaju  ziół, korzeni, ziaren i przypraw. W składzie znajdują się miedzy innymi różne odmiany grochu, soczewica, kukurydza, cynamon, goździki i oczywiście ziarna kakaowca. Wszystkie składniki są ucierane na gładką masę i formowane w łatwe do przechowywania kule. Aby przygotować napój, kule rozpuszcza się w gorącym mleku lub wodzie z cukrem trzcinowym– efekt jest czymś pośrednim między kakao a zupą soczewicową i jakkolwiek dziwnie to nie brzmi,  jest naprawdę dobre!

DSC_8324-01

Chuculi możecie spróbować w restauracji przy Hotelu Casa Galeria przy Calle 12c (Calle de Embudo). Gotowy napój kosztuje 4500 pesos, kulka na wynos (niezła na prezent!) 2000.

7. Wyskocz na piwo do BBC – a jak już poeksperymentujecie i będziecie mieli ochotę na naprawdę dobre piwo , wpadnijcie na pintę do BBC, czyli Bogota Beer Company. Naprawdę po kilku miesiącach picia sklepowych ekwadorskich i kolumbijskich sikaczy, możliwość wypicia świeżo warzonego  pale ale była jak powrót do domu ; )

DSC_8379-01

Praktycznie

🍀 W Bogocie mieszkaliśmy w dwóch hostelach: Casa Colibri – który jest prawdopodobnie całkiem fajnym miejscem, ale kiedy jest znacznie cieplej. W chłodnej wrześniowej Bogocie, nieszczelne drzwi i konieczność wychodzenia na dwór do łazienki skończyła się u nas przeziębieniem, więc przenieśliśmy się kilka ulic dalej do Chocolate Hostel, który bardzo polecamy – jasne wysokie pokoje, woda w łazience ciepła i z normalnym ciśnieniem i bardzo sympatyczna obsługa – chłopaki  bez problemu i bezpłatnie przechowali nam nasze bagaże, kiedy na 2 tygodnie pojechaliśmy do Amazonii (w Casa Colibrii chcieli od nas za to kasę)

🍀 Taksówka  z lotniska kosztuje 30-35000.

🍀 Kolejka linowa albo tramwaj na wzgórze Monserrate, z którego rozciąga się widok na miasto to koszt 19000 pesos od poniedziałku do soboty i 11 000 pesos w niedzielę. Cena obejmuje kurs w dwie strony.

PODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST, ZNALAZŁEŚ W NIM PRZYDATNE INFORMACJE? DAJ NAM LAJKA I PODZIEL SIĘ ZE ZNAJOMYMI – BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO! CHCESZ O COŚ ZAPYTAĆ, POGADAĆ, ALBO NAPISAĆ, ŻE PIĘKNIE WYGLĄDAMY NA ZDJĘCIACH 😜? CZEKAMY W KOMENTARZACH!

Może Cię też zainteresuje:

No Comments

Post A Comment