_DSC5832_20160615_171359

11 Sie Malta na 4 dni czyli świetny plan na przedłużony weekend

Nie zawsze możemy sobie pozwolić na długą podróż na drugi koniec świata. Ale to żaden powód, żeby nie zaplanować małego poprawiającego humor wypadu w miejsce, w którym nas jeszcze nie było. Linie lotnicze kuszą tanimi biletami, a my łatwo dajemy się namówić (i pewnie dlatego do tej pory nie mamy okapu w kuchni. Oraz szafy. I jeszcze kilku innych rzeczy 😉 W taki właśnie sposób trafiliśmy w czerwcu na Maltę.

Spędziliśmy tam tylko 4 dni, ale wystarczy, żeby z pełnym przekonaniem polecić Maltę każdemu, kto szuka słońca, pięknych, nieco surowych krajobrazów i klimatycznych miasteczek. Będziecie się opalać, nurkować, dotykać starych murów, kryjących historię rycerzy i piratów oraz popijać kawę albo Kinnie w leniwym południowym rytmie. Pojedziecie na kilka dni i wrócicie z niedosytem, bo Malta oferuje to, co najlepsze  z Europy, Afryki i Półwyspu Arabskiego.

Dla wszystkich niezdecydowanych, od czego zacząć, mamy łatwy plan na to, jak miło przebimbać te cztery dni. Oczywiście, jest to tylko sugestia, którą możecie dowolnie zmieniać, tak, żeby było Wam jak najlepiej. Co gorąco polecamy.

Dzień pierwszy. Żeby oswoić się z nową radosną sytuacją (Wakacje! Urlop! Wolne!) idźcie po prostu na plażę. Albo nawet na dwie plaże. Możecie zacząć od Golden Bay. Jest to jedna z niewielu piaszczystych plaż na Malcie i w związku z tym bywa tam tłoczno, ale poza sezonem jest nadal ciepło, a znacznie luźniej niż nad Bałtykiem w lipcu.

_DSC5541_20160615_113850

Kiedy już się Wam znudzi leżenie w jednym miejscu, możecie wybrać się na wycieczkę łodzią po okolicy, albo przespacerować na sąsiednią plażę, czyli Ghajn Tuffieha. Chociaż wydaje się to niewiarygodne, woda wydaje się tam jeszcze bardziej szmaragdowa i przejrzysta, a z otaczających ją skał roztaczają się takie widoki, że żal choćby mrugnąć. No i żeby tam dotrzeć  trzeba pokonać 200 stopni, więc te wszystkie pastizzi, które zjedliście od rana nie pójdą tak całkiem w boczki.

_DSC5552_20160615_120018 _DSC5555_20160615_121123 _DSC5654_20160615_122401 _DSC5658_20160615_122427 _DSC5682_20160615_123640 _DSC5691_20160615_123945 _DSC5696_20160615_124047_DSC5712_20160615_124719

Dzień drugi. La Valetta – czyli pora odwiedzić stolicę. W internetach albo księgarniach znajdziecie mnóstwo przewodników ze szczegółowym opisem miejscowych zabytków, więc bez trudu ułożycie sobie plan zwiedzania. Możecie też po prostu włóczyć się opadającymi stromo do morza uliczkami, cieszyć oczy słynnymi kolorowymi balkonami i oglądać miasto z coraz to innej perspektywy, bo cała śliczna Valetta jest tak niewielka, że w 2-3 godziny obejdziecie ją całą, z przerwą na kawę i coś słodkiego.

_DSC5733_20160615_162132_DSC5825_20160615_170558_DSC5841_20160615_171841_DSC5810_20160615_165950 _DSC5813_20160615_170142_DSC5910_20160615_174313 _DSC5955_20160615_175316 _DSC5962_20160615_175839

Jeśli chcecie zobaczyć tylko jedną typowo „zabytkową” rzecz – to my wybralibyśmy jedyny podpisany obraz Caravaggia, czyli „Ścięcie Jana Chrzciciela”, który wisi w Katedrze św. Jana. Gapiliśmy się na niego z ciarkami na plecach, nie zważając na brzęczący tłum, wypełniający oratorium katedry, a nie jesteśmy żadnymi koneserami czy znawcami malarstwa. Na cokolwiek się zdecydujecie, wpadnijcie koniecznie do  Wembley Store na genialne cannolli  – czyli chrupiące rurki z chłodną, świeżą, delikatnie słodką ricottą. Tu nic nie jest robione na zapas – szpryca z śmietankowym serem czeka sobie grzecznie w lodówce, a każda rurka, którą zamówicie, zostanie napełniona przy Was, a potem jeszcze obsypana tłuczonymi orzechami. W tej sytuacji wcale nie dziwi nas, że Wembley serwuje swoje cannoli od 1924 r. – nawet, gdyby chcieli przestać, nikt im na to nie pozwoli.

_DSC5739_20160615_162436 _DSC5748_20160615_162814 _DSC5761_20160615_163132

Malta, podobnie jak Włochy, słynie z dobrych lodów – możecie ich spróbować choćby w najbardziej stylowej kawiarni w mieście, czyli Caffe Cordina, która działa od 1837 i wygląda, jakby ją żywcem przeniesiono z Wiednia. Jeśli zdecydujecie się wziąć lody na wynos i poprosicie o wafelek, zamiast papierowego kubeczka, zapłacicie o 2-3 euro więcej.

_DSC6187_20160616_123305

Z  Valetty złapcie autobus do Marsaxlokk – rybackiej wioski w południowej części wyspy. To właśnie stamtąd pochodzą te wszystkie zdjęcia kolorowych łódek, którymi biura podróży wabią klientów na Maltę. W Marsaxlokk warto się przespacerować po malowniczym porcie, a potem usiąść w jednej z licznych knajpek na samym nabrzeżu i zjeść świeżą rybę albo owoce morza. Co druga kredowa tablica zapewnia, że „podawane tu ryby i ośmiornice złowił dziś rano mój mąż ze szwagrem” i akurat w tym miejscu nie mamy kłopotu, żeby w to uwierzyć. W niedzielę w Marsaxlokk odbywa się słynny targ, ale w pozostałe dni również rozstawiają się stragany z pamiątkami i lokalnymi produktami.

_DSC6204_20160616_140929 _DSC6259_20160616_143214 _DSC6262_20160616_143320 _DSC6264_20160616_143401 _DSC6267_20160616_155958 _DSC6270_20160616_160047_DSC6275_20160616_160622 _DSC6278_20160616_160812 _DSC6309_20160616_162725 _DSC6314_20160616_162903

Po powrocie do La Valetty, możecie podejść się do portu, wynająć łódkę i  zobaczyć, jak Valetta i pobliskie miasteczka wyglądają z wody, w ciepłym świetle zmierzchu.

_DSC6027_20160615_193322 _DSC6039_20160615_194455 _DSC6046_20160615_194711 _DSC6072_20160615_195210_DSC6147_20160615_201302 _DSC6151_20160615_201520 _DSC6155_20160615_202307

Dzień 3: Z wyspy na wyspę – Gozo i Comino – zróbcie sobie mały island hopping i odwiedźcie dwie pozostałe zamieszkałe wyspy archipelagu maltańskiego. Tak, wiemy, że jeden dzień to za mało, ale pisaliśmy wyżej, że wyjedziecie z niedosytem, prawda? Plan minimum to spacer po Rabacie (inaczej Victorii) czyli największej miejscowości na Gozo i wycieczka do Azure Window. Przy słynnym oknie, oczywiście tłumy, a sam widok niemal kiczowaty w swojej urodzie, ale nic na to nie poradzimy, naprawdę robi wrażenie. Aha, przy okazji tuż przy Azure Window znajduje się znany spot nurkowy, więc jeśli chcielibyście swojego pierwszego w życiu nura dać właśnie tam, zaplanujcie to tak, żebyście między nurkowaniem a wylotem mieli przynajmniej 24 godziny przerwy.

_DSC6361_20160617_121600_DSC6446_20160617_141339 _DSC6468_20160617_142501_DSC6382_20160617_125625

Z Gozo możecie ruszyć na Comino, do słynnej Blue Lagoon. Piszemy o tym, bo to jedna z najbardziej znanych plaż na wyspach, turystyczne must see i sami tam byliśmy, ale jeśli kogoś interesuje nasza prywatna opinia, to odradzamy. A szczerze, to właściwie uważamy to miejsce za rodzaj piekła na ziemi. W każdy centymetr piasku czy skały wciśnięto leżaki i ręczniki i parasole, które okupuje dziki tłum zasilany przez przybijające co chwilę do nabrzeża promy i statki wycieczkowe. Niektórzy leżą prawie pionowo, bo tak właśnie ukształtowane jest nabrzeże. Kolejny zylion ludzi zażywa kąpieli, co polega głównie na lawirowaniu  pomiędzy innymi pływakami, osobami, które podglądają rybki przy pomoście, chlapiącymi się przy brzegu dzieciakami, ich rodzicami, którzy próbują nie stracić potomstwa z oczu i parami robiącymi sobie selfie w malowniczej scenerii. I co z tego, że woda jest rzeczywiście pocztówkowo turkusowa? Na Malcie i Gozo jest mnóstwo plaż, ze szmaragdowo-szafirową, krystaliczną wodą, na których nie trzeba leżeć na baczność, albo przebierać się stojąc na jednej nodze. Wybierzcie, co Wam pasuje najbardziej.

_DSC6586_20160617_154201 _DSC6603_20160617_155124 _DSC6599_20160617_155036

Dzień 4: Mdina i Rabat – ostatniego dnia wybierzcie się do dawnej stolicy wyspy czyli Mdiny i jej przedmieść – Rabatu, które rozrosły się w osobną miejscowość. Z autobusu wysiądziecie właśnie w Rabacie – spokojnym miejscu, w którym życie toczy się  powoli,  w kawiarniach sączy się kawę i słodko-gorzkie ziołowe Kinnie, a pod ziemią ciągną się katakumby, w których podobno schronił się kiedyś św. Paweł. Spacerkiem dotrzecie do bram Mdiny – średniowiecznego otoczonego murami, kamiennego miasta, w którym nie trzeba nawet specjalnie wysilać wyobraźni, żeby poczuć się jak na planie „Gry o tron”.

_DSC6620_20160618_112936 _DSC6648_20160618_121221 _DSC6696_20160618_123124 _DSC6699_20160618_123552 _DSC6712_20160618_123904 _DSC6711_20160618_123840 _DSC6730_20160618_125852

Jeśli się dobrze zorganizujecie, zdążycie jeszcze  wpaść do Bugibby na obiad, przespacerować się tamtejszym deptakiem i może nawet spędzić chwilkę na plaży.

_DSC6742_20160618_134445 _DSC6762_20160618_135221 _DSC6753_20160618_135025

Praktycznie:

♥ Transfer z lotniska do dowolnego miejsca na Malcie (jeśli nie chcecie lub nie możecie jechać zwykłym autobusem) warto zamówić przez portal Malta i Gozo . Korzystając z tego linku zapłacicie  6 euro od osoby w jedną stronę za miejsce w busie (około połowy zwykłej ceny).

♥ Malta ma świetną komunikację autobusową. Wszędzie dojedziecie zwykłymi miejskimi autobusami (cena pojedynczego biletu – 2 euro, tygodniowego – 21 euro).  To jest bardzo dobra opcja, dla wszystkich, którzy nie chcą wynajmować samochodu (bo ruch lewostronny, parkowanie na wcisk i nie można się napić wina do obiadu ; ). Tutaj znajdziecie wszystkie informacje – trasy, rozkłady jazdy, cenniki i planer podróży.

♥ Rozkład promów, cenniki itd. promów Malta – Gozo znajdziecie tu

♥ Bardzo popularnym sposobem na zwiedzanie Malty są autobusy turystyczne typu „hop on, hop off”. Za cenę około 20 euro za jeden dzień, albo 37 za 2 dni, można zwiedzić wszystkie najważniejsze atrakcje wyspy. Bilety można kupić w hotelu, albo w agencjach turystycznych, których jest pełno. Oferują też pakiety wycieczkowe – np. tour na Gozo i Comino, z transferami i otwartym barem kosztuje ok. 20 euro. Ceny można negocjować ; )

♥  Zatrzymaliśmy się w Bugibbie, w bardzo przyzwoitym hotelu Topaz – dostaliśmy dwupokojowy apartament, a za 4 noce ze śniadaniami zapłaciliśmy 155 euro.  Mieli nawet basen ; ) Bardzo polecamy.

♥ Kuchnia maltańska to mieszanka wpływów śródziemnomorskich, arabskich, afrykańskich i niestety brytyjskich, więc prawie do wszystkiego dostaniecie frytki. Na każdym rogu znajdziecie pastizzerie czyli małe piekarnie serwujące pastizzi – drobne wypieki z francuskiego ciasta nadziewane serem, szpinakiem, często także mięsem. Świetna opcja na drugie śniadanie na plaży, albo szybką przekąskę w oczekiwaniu na autobus. W Bugibbie możemy polecić zupę ze skorupiaków i ośmiornicę w Victoria Restaurant . Co prawda w konkursie na najmniej ogarniętą (chociaż  sympatyczną) obsługę mają na pewno miejsce na podium, ale ta zupa urywa tyłek.

Nazwa Dokumentuaa zupa♥ Lokalne targi są zawsze fajne, a na Malcie codziennie możecie odwiedzić inny. Zrobiliśmy dla Was rozpiskę z targowym rozkładem jazdy – enjoy!

Kiedy?

 

Gdzie?
Poniedziałek Mosta
Wtorek Vittoriosa
Środa B`Kara
Piątek B`Kara
Sobota Quormi
Niedziela Valetta (Park&Ride), Marsaxlokk, Rabat
Codziennie Valetta (Merchant Street)
Podobał Ci się ten tekst, znalazłeś w nim przydatne informacje? Daj nam lajka i podziel się ze znajomymi – będzie nam bardzo miło! Chcesz o coś zapytać, pogadać, albo napisać, że pięknie wyglądamy na zdjęciach 😜? Czekamy w komentarzach!
 
 

 

 

Może Cię też zainteresuje:

2 Comments
  • Gosia
    Posted at 17:28h, 06 lipca Odpowiedz

    Wspaniały Blog ! Bardzo przyjemnie się czyta, wciągający język. Zaczęłam od Porto, bo wkrótce wybieramy się do Portugalii, a potem patrzę. O Malta ! Z której właśnie wróciliśmy, i o proszę, mamy podobne spostrzeżenia co Państwo 😉 Na koniec super zestawione praktyczne wskazówki, nie trzeba już przekopywać godzinami całego Internetu. Teraz mam ochotę przeczytać wszystko 😀

    • Państwo na walizkach
      Posted at 21:51h, 11 lipca Odpowiedz

      Gosia, jak fajnie przeczytać coś takiego! Mamy nadzieję, że w Porto się Wam spodoba i lepiej traficie z pogodą niż my : ) W każdym razie daj znać, jak było!

Post A Comment